środa, 10 sierpnia 2011

kwoka


PROSZĘ PANA, pewna kwoka
Tr
aktowała świat z wysoka
I m
ówiła z przekonaniEm:
"Gr
unt to dobre wychowanie!"
Zapr
osiła raz więc gości,
By
nauczyć ich grzeCZności.
Pierwszy OSIOŁ wszedł, lecz pRzy tym
W pr
ogu garnek stłukł kopytem.
Kw
oka wielki krzyk podniosła:
"Wi
dział kto takiego osła?!"
Pr
zyszła KROWA. Tuż za progiem
Zbiła szybę lewym rogiem.
Kw
oka gniewna i surowa
ZaWoł
ała: "A to krowa!"
PRzy
szła ŚWINIA prosto z błota.
Kwoka zł
ości się i miota:
"C
o też pani tu wyczynia?
Tak nabłocić! A to
świnia!"
PRzySzedł BARAN. Chci
ał na grzędzie
Sią
ść cichutko w drugim rzędzie,
Grzę
da pękła. Kwoka wśCieKła
Coś o ł
bie bAranim rzEkła
I
dodała: "Próżne słowa,
Ta
kich nikt już nie wychowa,
TruDno... WszyScy si
ę wynoście!"
No i p
oszli sobie goście.
Cz
y ta kwoka, proszę pana,
Była
DOBRZE wychowana?                    
                   

krowa


Wszystkie KROWY na świecie, jak wiEcie,
Oby
czaje miewają jednAkie,
Ale żyła w skowrOńskim pOwiecie
T
aka KROWA, co chciała być ptakiem.
Zazdrościła gawronom i srokom,
Że tak sObie latają
wysoko,

Sp
oglądała z pastwiska na szczygły
I na
szpaki, co lot mają śmigły,

Za
zdrościła weSołym jaskÓłkom,
Że nad zie
mią fruwają wciąż w kółko.

Po
myślała: "Polecę do nieba,
Bo mi te
go dla zdrowia potrzeba,

JesteM ciężka i trochę opaa,
Ale kocham teN bezmiar szeroki,
Będę odtąd na chmurkach się pasła,
Będę jadła soczyste obłoki."

Weszła tEdy na g
órę pobliską,
A ujrzawszy pod sobą 
urwisko,
Wnet zabrała siędrze do dzieła:
Wzięła ro
zd, pObiegła przed siebie,
I wys
oko jak ptak pofrunęła,
A po chwili znalazła si
ę w niebie.

Zj
aa kilka ooków ze smakiem,
G
dy zaś wrEszcie już dość miała jadła,
Rzekła: "Wolę być KROWĄ niż ptakiem."
I na zie
mię wolniutko opAdła.

Wy mi zaraz na peWno pOwiecie,
Że
historia ta jest niebywa,
A ja wiem, ż
e w skOwrońskim pOwiecie
B
yła krowa, co fruwać umiała.